Szkocja – kamperem po wyspie Skye

Nasz wyjazd do Szkocji był tylko kwestią czasu, ponieważ prędzej czy później planowaliśmy odwiedzić mieszkającą w Edynburgu moją przyjaciółkę – Emilę. Zdecydowaliśmy się polecieć tam wiosną, gdyż ta pora roku wydaj nam się najlepszym momentem na zwiedzanie Wysp Brytyjskich, teoretycznie najmniej jest wtedy deszczu, a jednocześnie jest bardzo zielono. Patent przetestowany w Irlandii, Irlandii Północnej i w Londynie- odwiedzając te miejsca na przełomie kwietnia i maja zawsze cieszyliśmy się względnie „niebrytyjską pogodą” Do stolicy Szkocji polecieliśmy z krótką przesiadka w Londynie, gdzie przywitała nas cudowna pogoda, którą uczciliśmy pijąc zimne piwko w parku w towarzystwie niezrównanej Ilonki 😉  Wracając do Szkocji- nie chcieliśmy aby nasz przyjazd ograniczył się jedyni do zwyczajnych odwiedzin, zaplanowaliśmy więc trzydniową wyprawę kamperem na wyspę Skye. Jest to druga co do wielkości wyspa i jednocześnie druga najpopularniejsza atrakcja turystyczna w Szkocji. Tłumacząc bezpośrednio jej gaelicką nazwę dowiemy się, że jest to Wyspa Mgieł i określenie to pasuje do niej stuprocentowo.

Continue reading…

zachodnioafrykański off-road

Odwiedzenie krajów Afryki Zachodniej nigdy nie było moim wielkim podróżniczym pragnieniem, jednakże kiedy fly4free podrzuciło fajną ofertę w postaci zimowych przelotów z Berlina do Dakaru długo się nie zastanawialiśmy. Do zakupu biletów skłoniła nas choćby prognozowana na przełom stycznia i lutego temperatura w tym rejonie świata- średnio o 30-40 stopni cieplej, niż w naszym Gdańsku. Dodatkowo, okoliczne atlantyckie plaże na zdjęciach prezentowały się przepięknie, a na miejscu nie mogło być przecież drogo, wobec czego Afryka Zachodnia wydawała się świetnym miejscem na wyjazd w zimie.  Niedługo późnej do wyjazdu dołączył podzielający naszą pasję do odwiedzania dziwacznych krajów koleżka o pseudonimie „Siergiej”, przy okazji wnosząc jakiś cel do wyprawy- dotrzeć poprzez Gambię i separatystyczną prowincję Senegalu Casamence do dzikiej Gwinei-Bissau.

Continue reading…

Ziemia Święta w cztery dni

Po czterech nocach spędzonych w Jordanii nadszedł czas na zwiedzanie Izraela. Jak na kraj, o którym słyszeliśmy tyle dobrych słów i w którym znajduje się tak wiele atrakcji mieliśmy mało czasu, bo tylko cztery dni. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy w ciągu tych kilku dni nie przejechali kraju praktycznie wzdłuż i wszerz i nie wykąpali się we wszystkich trzech morzach, do których dostęp ma Izrael.

Continue reading…

Jordania – pustynia Wadi Rum i jeden z cudów świata Petra

Już od dawna oboje myśleliśmy o tym, żeby wybrać się do Izraela. Polska jesień i zima wydaje się być na to idealnym momentem, ponieważ gdy u nas temperatura niebezpiecznie zbliża się do zera, a za oknem próżno szukać słońca, tam pogoda pozwala na kąpiele i opalanie. Gdy więc pojawiła się promocja LOT, w której bilety na trasie z Lublina do Tel Awiwu na listopad kosztowały 120 zł, nie wahaliśmy się ani chwili. Co więcej, namówiliśmy parę znajomych, która zdecydowała się z nami pojechać.

Continue reading…

podróż po Ameryce Centralnej cz. 5 (Chiapas i Lago di Atitlan)

Opuszczając piękne ruiny Tulum, mieliśmy przed sobą do pokonania około siedmiuset kilometrów do najbliższej zaplanowanej atrakcji – kompleksu archeologicznego Palenque. Wbrew pozorom, trasę te przejechaliśmy w ciągu jednego dnia i wspominamy ją całkiem dobrze – jako, że drogi nie są zbyt uczęszczane, pokonaliśmy ją w osiem godzin. Po drodze zatrzymaliśmy się w dwóch miejscach – nad jeziorem Bacalar i w niewielkim kompleksie ruin Xpuhil. Jezioro Bacalar okazało się być naprawdę malownicze, i gdybyśmy mieli więcej czasu, to z pewnością zatrzymalibyśmy się tam na dłużej. Natomiast Xpuhil to atrakcja na około czterdzieści minut spaceru, z czego najlepsze było to, że ruiny zwiedzaliśmy zupełnie sami.

Continue reading…