Category Archives: w 70 dni dookoła świata 2018

w 70 dni dookoła świata – dzikie Vanuatu

Po słodkim lenistwie na Fidżi przyszedł czas na chyba najbardziej niezwykły kraj, jaki kiedykolwiek przyszło nam odwiedzić- Vanuatu. Dlaczego uważam Vanuatu za tak fascynujące miejsce? Bo to właśnie tu można zdobyć najłatwiej dostępny na świecie czynny wulkan, zobaczyć chodzące drzewo i napić się narkotycznego napoju z kavy w towarzystwie członków kultu cargo. Dawno żadne odwiedzone miejsce nie pozostało w mojej pamięci na tak długo.

Continue reading…

w 70 dni dookoła świata – tropikalny raj – Fidżi

Około roku temu szukając rozrywki na leniwy wieczór zdecydowaliśmy się na serial dokumentalny BBC- Południowy Pacyfik. Wtedy właśnie zakiełkowała w naszych głowach myśl, żeby państwa Południowego Pacyfiku stały się osią naszej podróży poślubnej. Przypomniałam sobie dokładnie ten wieczór, kiedy wylądowaliśmy na lotnisku w Nadi i pierwszy raz usłyszeliśmy miejscowe przywitanie: Bula!

Continue reading…

w 70 dni dookoła świata- nowoczesne metropolie Tokio i Singapur

Nasza przesiadka w Tokio trwała ledwo 24 godziny, więc ciężko wygłaszać jakieś większe osady, ale… chyba nie polubiłem Japonii. Serio, to zbyt dziwaczny kraj jak na mój gust. Wszyscy ludzie zachowują się jakby cierpieli na lekką postać zespołu Aspergera, wcinają glony i podają słoną herbatę. Poza tym powiedzenie komuś „nie wiem” jest poważnym towarzyskim nietaktem, w przeciwieństwie do oglądania porno-komiksów w metrze. Dziwny to kraj, a spędzona w nim doba przypominała psychodeliczny trip, ale po kolei…

Continue reading…

w 70 dni dookoła świata – Kanada

Podróż dookoła świata od zawsze była naszym największym marzeniem podróżniczym. Z racji tego, że niedawno zmieniliśmy stan cywilny wreszcie pojawiła się odpowiednia sposobność do takiej wyprawy. Nie będę nikogo oszukiwał- organizacja takiej podróży to straszliwa mordęga. Nie skłamię, jeśli napiszę, że na samo ogarnianie najtańszych i najefektywniejszych połączeń lotniczych poświęciliśmy ponad 100 godzin, od czasu do czasu rozgrzewając serwery Skyscannera do czerwoności. Sporym wyzwaniem okazało się ominięcie terytorium USA- pomijając kłopotliwą wizę, nie miałem ochoty wspierać finansowo reżimu „światowych strażników demokracji”. Ostatecznie postawiliśmy na eksplorację najdalej oddalonych od Polski miejsc- czyli państw regionu południowego Pacyfiku, łącznie z naszymi antypodami, czyli Nową Zelandią. Na całą podróż przeznaczyliśmy 70 dni, czyli o 10 mniej, niż zajęło to Fileasowi Foggowi, bohaterowi jednej z moich ulubionych lektur dzieciństwa, książki Juliusza Verne „W 80 dni dookoła świata”. Ale po kolei…

Continue reading…